niedziela, 29 września 2013

Prolog - Szkarłatne Requiem


Anielski orszak niech twą duszę przyjmie, 
Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba,
A pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi, 
Aż przed oblicze Boga Najwyższego.

***

              Dzień był słoneczny, podobnie jak jasna była poprzedzająca go noc. Wszystko to było jednak tylko wyobrażeniem, bo w Infernum nie było ani jasnych nocy, ani słonecznych dni. W pierwotnym zamyśle, jak go uczono, wyobraźnia miała służyć wynagradzaniu sobie tego, co dotychczas było albo nieistniejące, albo nieosiągalne. Używał jej więc najlepiej, jak potrafił, i - nie oszukujmy się - nieco nadużywał jej mocy.
              Tak czy owak, kroczył przed siebie dopóty, dopóki nie począł sycić swych ciemnoorzechowych oczu widokiem strzelistych wież. Z tej okazji aż przystanął. Może i nie były to  t e  wieże i nie miały  t y c h  szklanych szybek zamiast dachu, może i nie były to  t e  wieże i nie sprawiały wrażenia  t a k i c h, które z łatwością runą pod wpływem choćby najdelikatniejszego powiewu wiatru, ale to nie odmawiało im piękna. Zdawszy spbie sprawę z tego, o czym właśnie rozmyślał, skarcił się w duszy i szedł dalej.
              Jako przynależny do Purgatorium miał prawo tu przebywać, lecz i to miało swój limit. Nie czuł się komfortowo wśród tylu obcych ludzi. Nie żeby cierpiał na jakiś syndrom "sam z wyboru, sam z poczucia", ale wrażenie, że wszyscy go obserwują i, co gorsza, widzą w nim tego, kogo za przyjaciela bynajmniej nie uznają, demotywowało absolutnie wszystkie jego części składowe, nawet resztki wesołości. Odetchnął głęboko. Trzy razy, bo przecież dla paranoika jeden to zaledwie rozgrzewka przed rozgrzewką. I właśnie wtedy dotarło do niego, że coś jest nie w porządku.
              Zawsze tętniące życiem (o ile tak można tę bytność nazwač; jego przyjaciel, który lepiej orientował się w zwyczajach panujących w tym regionie, określał to jako "życie po życiu bez cna życia we łbie") ulice dzisiaj były kompletnie opustoszałe. Doszedł do wniosku, że jest podwójnie nienormalny.
              Potrójnie, poprawił się w myślach, uśmiechając się przy tym delikatnie. Wrażenie bycia na obserwacji już zniknęło. Prawdopodobnie z powodu wymogów, jakie postawiła obecna sytuacja. Nie było w końcu sensu bać się nieobecnych.
              Podskoczywszy lekko, poprawił spadające jasne dżinsy i przyspieszył kroku. Już po chwili siedzące na oszpeconych przez czas gargulcach z Wieży Ciśnień kruki obserwowały jego jasną głowę, która stopniowo wdrapuje się po kamiennych, szerokich schodach wraz z resztą wątłego ciała.
              Wiatr zawiał mocniej i zimniej. Niebo tak naprawdę przystroiło się w płachtę w odcieniu najszlachetniejszego szkarłatu poznaczoną gdzieniegdzie plamami prawie czarnej krwi - śladami po walkach pomiędzy demonami. Melodia wiatru wraz z posępnym krakaniem kruków tworzyła najstraszliwsze Szkarłatne Requiem - znak, że Czystość narusza terytorium Krainy Cieni...

3 komentarze:

  1. Masz świetny, ba, wspaniały styl pisania. Aż chce się to czytać. Na razie mało można było się dowiedzieć, ale może w pierwszym rozdziale dowiem się tego i owego?
    Informujesz o nowych rozdziałach? Nie widzę nigdzie zakładki z Obserwatorami..
    Czekam do 5 października – jeżeli w ogóle w tym dniu pojawi się nowa notka.

    Zapraszam również do siebie (nie chciałam pisać swojej opinii na temat prologu w spamie, więc wybacz, zreklamuje go tutaj); skrawek-nadziei.blogspot.com

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja młodsza Marta ma niewyobrażalny talent. Jak mało kto. Nie słodzę Ci, tylko prawdę mówię. Aż było mi miło przeczytać, ale w mailu poproszę mały spamik dalszą akcją, bo nie wytrzymam i będę dręczyć! ;)
    Ja się nie umywam do Ciebie nawet w malutkiej części, mogłabym Ci buty czyścić jeśli chodzi o pisanie, Chodzący Talencie.
    Zawsze Twoja wierna fanka,
    Starsza Marta.

    OdpowiedzUsuń
  3. A więc ;D Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział albowiem Twoje książki i opowiadania jak zawsze ciekawe i pełne zagadek. Szukałam odpowiedniego kandydata, ale same 'pasztety' O.O Nikt nie jest godzien wystąpić w tej roli. Weź Minato ;D Bardzo mi się podoba pierwszy rozdział tytuł sam w sobie zachęca do przeczytania. A więc That Tusk i się żegnam.Odezwij się. Tęsknie. Taka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wejście i zabranie się za komentowanie. Mam nadzieję, że uprzednio przeczytałeś/-łaś/-łoś regulamin i zapamiętałeś/-łaś/-łoś, co sądzę na temat spamu pod postem, jak i co z nim robię, co potem przekłada się na moją opinię o jego "pozostawiaczach".
Pozdrawiam,
Whiskas